Kategorie

Skala zjawiska w Słopnicach


„Tu leży mąż, który bił mnie wciąż. A teraz drogi mężu odpoczniemy sobie, ja w domu, a ty w grobie”.

Ks. Jan Twardowski „Niecodziennik”

Artykuł ten rozpocząłem od szokującego nieco tekstu, który znalazłem w zbiorze wierszy Księdza Twardowskiego. Pisze on, że jest to oryginalny napis z tablicy nagrobnej, jaki znalazł na jednym z cmentarzy. Można się zastanawiać, ile jest w tym tekście poetyckiej przenośni a ile brutalnej prawdy o rzeczywistości polskich rodzin. Także rodzin w Słopnicach. Słowo rodzina, dom - powinno kojarzyć się przede wszystkim z ciepłem, bezpieczeństwem, akceptacją, bezpieczna przystanią.

Ale nie zawsze tak jest. Bywa, że kojarzy się z biciem, krzykiem, przekleństwami, wyzwiskami, wyrywaniem włosów, ciągłym strachem i niepewnością jutra. Pojawia się tu kilka pytań: Jak duża jest skala tego zjawiska ? Czy w ogóle jest się czym zajmować i przejmować ? Czy to ma jakieś poważniejsze konsekwencje w życiu osób, które takiej przemocy doświadczyły ?

Nie na wszystkie pytania można odpowiedzieć od razu, więc będę to robił kolejno. Będę przy tym sięgał do wyników badań na temat przemocy w rodzinach polskich, jakie w wykonał Ośrodek Badania Opinii Publicznej na zlecenie Ministerstwa Polityki Społecznej w 2007 r. W badaniach wzięły udział wyłącznie osoby pełnoletnie.

Jak duża jest skala przemocy w rodzinach w Polsce ? O przemocy w rodzinach słyszy się w telewizji, czyta się w gazetach, czy w Internecie. Wygląda na to, że gdzieś w Polsce ta przemoc jest. Według badań OBOP 64% badanych zna w swoim otoczeniu rodziny, w których dochodzi do przemocy. 36% badanych (czyli co trzeci Polak) doświadczył przemocy w rodzinie. Najczęściej była to przemoc psychiczna (31%), rzadziej fizyczna (17%), ekonomiczna (8%) seksualna (3%). 42% Polaków żyje w rodzinach, w których dochodzi do przemocy. Przemocy domowej doświadcza 39% kobiet na wsi i 42% w większych miastach. To obraz przemocy w rodzinach w skali kraju. A jak się to ma do naszego regionu i do Słopnic w szczególności ? Czy te dane są prawdziwe także dla naszego terenu ? Można powiedzieć, że południe Polski to ostoja wartości chrześcijańskich. Więc u nas te dane się na pewno nie potwierdzają. Zresztą jakoś tej przemocy domowej nie widać. Dlatego pewnie rzeczywiście jej nie ma.

Niestety, to nie jest prawdą. Mniejsze akty przemocy w ogóle nie są znane nawet najbliższej rodzinie i najbliższym sąsiadom. O średnich czasami się słyszy, a dopiero te najokrutniejsze wychodzą na światło dzienne. Słyszy się, że ktoś kogoś zabił siekierą. Że ktoś zabił dzieci i włożył je do beczki. Że gdzieś w mąż orał żoną w polu i znęcał się nad nią przez całe lata. Nie podaję szczegółów, ale wszystkie te drastyczne przypadki pochodzą z naszego rejonu. To są oczywiście przypadki skrajne i zdarzają się rzadko. Po każdym takim zdarzeniu wszyscy głośno przez tydzień zastanawiają się jak do tego doszło i co mogło być tego przyczyną, po czym zdarza się coś innego i życie toczy się dalej. Na temat zajść nie aż tak drastycznych ale kończących się także tragicznie, mieliby dużo do powiedzenia lekarze pogotowia i Izby Przyjęć.

Częściej jednak słyszymy, że ten a ten to regularnie żonę bije, tak że ona ucieka z domu. Że z kolei tamten nie ma życia w domu, bo żonie wszystko nie pasuje i trzeba wynosić się za granicę. Że oni, tacy młodzi i dopiero po ślubie, a już się rozwodzą. Tu – syn, często pijany, bije regularnie matkę. Tam - puszczają ojcu petardy z balkonu na głowę. Gdzie indziej – dzieci każą rodzicom na stare lata wynosić się z domu, który własnymi rękami wbudowali. Wyłączają prąd, gaz. Nie wpuszczają sąsiadów. Gdzie indziej wujek alkoholik ustawia wszystkich po kątach. Tam zaś – młoda synowa niczego nie umie zrobić, nawet herbatę parzy nie tak. Gdzie indziej starszy ojciec, czy matka organizuje młodym każdy dzień wydając dyspozycje i terroryzując. Jeszcze gdzie indziej - rodzice biją dzieci, że nie były w stanie wykonać pracy ponad siły. A jeszcze gdzie indziej – dzieci terroryzują rodziców, nie chodzą do szkoły, nie uczą się, nie pomagają w niczym, tylko wymagają coraz więcej kasy, bo znają swoje prawa. I to wszystko tu, w Słopnicach.

Gdyby do Słopnic zastosować statystyki krajowe, to licząc 1200 rodzin w Słopnicach, należałoby się spodziewać, że do różnych aktów przemocy dochodzi w 42% tych rodzin, czyli w 500 rodzinach. Ale może to przesada. Więc policzmy inaczej. Z badań OBOP wynika, że 10% rodzin w związku z przemocą korzysta z pomocy instytucji. Nie mam danych na ten temat z Sądu i Prokuratury. Tylko w Ośrodku Pomocy Społecznej mieliśmy przez pół roku 10 takich interwencji. Jeżeli to jest 10 % rodzin w których występuje przemoc to rodzin takich powinno być w Słopnicach tylko (!) około 100. Ale to tylko ten rok a właściwie pół roku. Co roku od lat dochodzi kilka innych rodzin. Łącznie mieliśmy takich interwencji około 30. Tak więc można przyjąć bez popadania w skrajność, że w Słopnicach rodzin takich może być około 300. A ile osób żyje w tych rodzinach? Policzmy, że przeciętna rodzina składa się z rodziców i dwojga dzieci. To daje 1200 osób. Są to osoby żyjące w Rodzinach, gdzie stosowana jest przemoc. Czy to możliwe, że aż tyle?

Najczęściej ofiara przemocy nigdy nie zdecyduje się na opowiedzenie komukolwiek o swoim życiu. Ludzie wokół widzą przykładną rodzinę, dobre małżeństwo. I nikt z członków tej rodziny nie piśnie ani słówka. Póki wytrzymuje. Tych sytuacji jest właśnie najwięcej, ale o nich nie wiemy aż dotąd, kiedy w takiej rodzinie coś się stanie. Dlatego całkiem możliwe, że aż w tylu rodzinach w Słopnicach występuje przemoc domowa.

Czy w ogóle jest się czym zajmować i przejmować ? Przemoc domowa ma wpływ na życie nasze i na życie naszych dzieci. Każdy, kto zetknął się z przemocą domową, obojętnie – dorosły czy dziecko, zachowuje w sobie te przeżycia na zawsze. I nie jest ważne, czy akty przemocy zdarzyły się sporadyczne, czy zdarzają się częściej. To pozostaje w człowieku i często wydaje złe owoce. Mówi się nawet, że przemoc domowa jest dziedziczona. Potwierdzają to badania OBOP. Jak wcześniej pisałem 20% Polaków przyznaje się do stosowania przemocy w rodzinie. I równocześnie aż 13 % wszystkich Polaków to sprawcy przemocy, którzy wcześniej doświadczyli przemocy domowej. Ale skutki doświadczenia przemocy domowej bywają bardzo różnorodne. Jest z tym tak samo, jak w przypadku alkoholizmu w rodzinie. Z rodziny takiej wychodzą „Dorosłe Dzieci Alkoholików”. W przypadku przemocy jest tak samo. I choć przemoc bezpośrednia dotyczy najczęściej żon, to najwięcej ofiar przemocy domowej stanowią dzieci. Skutki bycia dzieckiem w takiej rodzinie, nawet, jeżeli nie jest się bitym, pozostają w człowieku na całe życie i nie pozwalają normalnie żyć.